Gdy ktoś pyta o perkusistę The Rolling Stones, odpowiedź zależy od tego, czy chodzi o legendę całej historii zespołu, czy muzyka grającego z grupą po 2021 roku. Charlie Watts przez niemal sześć dekad budował jej rytmiczny kręgosłup, natomiast dziś za zestawem występuje Steve Jordan. Poniżej porządkuję role obu muzyków, wyjaśniam różnice w ich stylu i wskazuję nagrania, od których najlepiej zacząć słuchanie.
Najkrótsza odpowiedź łączy historię Charliego Wattsa z teraźniejszością Steve’a Jordana
- Charlie Watts był stałym perkusistą The Rolling Stones od 1963 do 2021 roku.
- Steve Jordan przejął obowiązki koncertowe po problemach zdrowotnych Wattsa i jego śmierci.
- Watts wnosił do rocka jazzową elegancję, oszczędność i wyjątkowy groove.
- Jordan znał zespół wcześniej dzięki wieloletniej współpracy z Keithem Richardsem.
- Na albumie Hackney Diamonds z 2023 roku słychać obu perkusistów.
Dwie odpowiedzi, które trzeba rozdzielić
W klasycznym, historycznym znaczeniu perkusistą The Rolling Stones był Charlie Watts. Dołączył do zespołu na początku 1963 roku i pozostał w nim aż do śmierci 24 sierpnia 2021 roku, mając 80 lat.
Jeżeli pytanie dotyczy aktualnego muzyka występującego z zespołem, odpowiedzią jest Steve Jordan. Zastąpił Wattsa najpierw podczas koncertów, gdy ten nie mógł już wyruszyć w trasę, a później stał się głównym perkusistą grupy w jej późniejszym etapie działalności.
| Muzyk | Okres związany z zespołem | Najważniejsza rola |
|---|---|---|
| Charlie Watts | 1963-2021 | Stały perkusista, współtwórca klasycznego brzmienia |
| Steve Jordan | Od 2021 roku | Perkusista koncertowy i sesyjny w późnym składzie |
To rozróżnienie ma znaczenie, bo Watts nie był jedynie muzykiem grającym w tle. Jego sposób prowadzenia rytmu wpłynął na to, jak odbieramy takie utwory jak „Start Me Up”, „Gimme Shelter” czy „Honky Tonk Women”. Jordan nie próbuje kopiować go nuta w nutę, tylko utrzymuje repertuar przy życiu własnym językiem.

Charlie Watts zbudował rytmiczny kręgosłup Stonesów
Watts zaczynał od jazzu i ten rodowód pozostał słyszalny w jego rockowej grze. Nie potrzebował nieustannych przejść ani efektownych popisów, żeby nadać piosence charakter. Wystarczały mu dobrze ustawiony werbel, hi-hat i wyczucie momentu, w którym rytm powinien lekko przyspieszyć albo odpuścić.
Jak przypomina GRAMMY, Watts był uznawany za jednego z najważniejszych perkusistów w historii nagrań rockowych. Jego siła nie polegała na głośności. Polegała na tym, że potrafił stworzyć stabilną podstawę dla gitar Keitha Richardsa i Ronniego Wooda, a jednocześnie zostawić im wystarczająco dużo przestrzeni.
Właśnie dlatego jego gra dobrze znosiła zmiany stylu zespołu. The Rolling Stones przechodzili od bluesa i rhythm and bluesa do cięższego rocka, funku, disco oraz ballad, ale Watts zawsze pilnował, by utwór zachował naturalny puls. Dla mnie to jeden z najlepszych przykładów zasady, że dobry perkusista służy piosence, a nie własnemu ego.
Przeczytaj również: Boys Don't Cry The Cure - o czym jest piosenka i co znaczy?
Jazzowe korzenie bez brzmienia jazzowego zespołu
Watts słuchał i grał jazz, lecz w Stonesach nie próbował zamieniać rockowych utworów w klubowe standardy. Przeniósł raczej jazzową dyscyplinę do prostszej formy. Jego rytm był elastyczny, lekko kołyszący i pełen drobnych przesunięć, których początkujący słuchacz często nie zauważa, ale właśnie one sprawiają, że nagrania nie brzmią mechanicznie.
Dobrym ćwiczeniem jest porównanie „Paint It Black” z „Gimme Shelter”. Pierwszy utwór wymaga zwartego, niemal marszowego napędu, drugi opiera się na napięciu i kontrolowanym narastaniu. W obu przypadkach Watts gra oszczędnie, ale nigdy bezbarwnie.
Co wyróżniało styl gry Charliego Wattsa
Najłatwiej opisać jego styl trzema słowami: pocket, dynamika i powściągliwość. Pocket oznacza tutaj wyjątkowo precyzyjne osadzenie rytmu w relacji z basem i gitarami. Perkusista nie musi grać idealnie równo jak automat. Musi sprawić, by cały zespół brzmiał jak jeden organizm.
- Werbel miał wyraźny, charakterystyczny akcent, ale nie przykrywał wokalu ani gitar.
- Hi-hat często prowadził puls subtelniej niż stopa, dzięki czemu rytm pozostawał lekki.
- Przejścia pojawiały się wtedy, gdy naprawdę coś zmieniały w aranżacji.
- Dynamika budowała napięcie bez konieczności ciągłego zwiększania głośności.
W odsłuchu warto zwrócić uwagę na „Brown Sugar” i „Tumbling Dice”. To nie są lekcje szybkości, lecz lekcje kontroli ruchu. Watts pokazuje, jak grać prosto, a mimo to zostawić w rytmie wystarczająco dużo tarcia, by muzyka miała rockową energię.
Częsty błąd polega na sprowadzaniu go do roli „równego” perkusisty. Równość była tylko punktem wyjścia. O jego klasie decydowały mikroakcenty, sposób prowadzenia frazy i umiejętność reagowania na wokal Micka Jaggera oraz gitarowe riffy Richardsa.
Steve Jordan przejął pałeczki po 2021 roku
Steve Jordan nie był przypadkowym zastępstwem. Od lat współpracował z Keithem Richardsem, między innymi przy jego projektach solowych, więc rozumiał język gitarzysty i sposób budowania rytmu w Stonesach. To ważne, bo w tym zespole perkusista musi reagować nie tylko na metrum, lecz także na charakterystyczne, nie zawsze idealnie regularne riffy Richardsa.
Jordan pojawił się w koncertowym składzie po wycofaniu się Wattsa z trasy. Po śmierci poprzednika znalazł się w szczególnie trudnej sytuacji, ponieważ musiał zagrać materiał kojarzony z jednym z najbardziej rozpoznawalnych perkusistów rocka. Jego zadaniem nie było jednak muzealne odtwarzanie dawnych nagrań, lecz zapewnienie zespołowi sprawnego, żywego napędu na scenie.
Różnicę słychać w charakterze akcentów. Jordan bywa bardziej bezpośredni, mocniej eksponuje stopę i częściej podkreśla rockową energię. Watts zostawiał więcej powietrza i luzu, Jordan częściej prowadzi utwór zdecydowanym ruchem. Nie oznacza to, że jeden styl jest lepszy. Są po prostu odpowiedzią na różne momenty historii zespołu.
Na albumie Hackney Diamonds z 2023 roku zachowano partie Wattsa z wcześniejszych sesji w utworach „Mess It Up” i „Live By The Sword”, a pozostałe nagrania w dużej mierze oparto na grze Jordana. Informacje wydawcy BMG dobrze pokazują, że płyta jest muzycznym spotkaniem obu epok, a nie prostym odcięciem się od przeszłości.
Od jakich utworów zacząć słuchanie
Jeśli chcesz zrozumieć znaczenie Wattsa, nie zaczynaj od samej biografii. Najwięcej wyjaśnia porównawczy odsłuch kilku różnych nagrań. Sam zwracam uwagę przede wszystkim na to, co dzieje się między uderzeniami, bo właśnie tam najlepiej słychać jego kontrolę.
| Utwór | Na co zwrócić uwagę | Czego uczy |
|---|---|---|
| „Honky Tonk Women” | Zwarte połączenie werbla, stopy i gitar | Jak prosty rytm może być natychmiast rozpoznawalny |
| „Gimme Shelter” | Napięcie i oszczędne budowanie dynamiki | Jak nie zagęszczać aranżacji bez potrzeby |
| „Start Me Up” | Rytmiczna precyzja i stabilny puls | Jak perkusja wzmacnia riff, zamiast z nim konkurować |
| „Tumbling Dice” | Luźny, kołyszący groove | Jak kontrolowany luz nadaje muzyce charakter |
| „Mess It Up” | Późne nagranie z partią Wattsa | Jak jego styl działał także w nowoczesnej produkcji |
Do poznania Jordana dobrze nadają się „Angry”, „Whole Wide World” i „Sweet Sounds of Heaven” z albumu „Hackney Diamonds”. Nie traktowałbym ich jako próby udowodnienia, że nowy perkusista brzmi identycznie jak poprzednik. Ciekawsze jest usłyszenie, jak ten sam zespół przesuwa akcent z kołysania w stronę mocniejszego, bardziej współczesnego ataku.
Dlaczego ta zmiana nie przekreśliła brzmienia zespołu
W przypadku grupy działającej od ponad sześciu dekad każda zmiana personalna niesie ryzyko utraty tożsamości. Perkusja jest szczególnie ważna, bo wyznacza tempo, ciężar i sposób oddychania całej muzyki. Mimo to The Rolling Stones zachowali podstawowe elementy swojego języka dzięki gitarom Richardsa i Wooda, wokalowi Jaggera oraz mocno zakorzenionemu repertuarowi.
Pomogło również to, że Jordan znał muzyków i nie próbował na siłę przejąć osobowości Wattsa. Moim zdaniem właśnie taka strategia była najrozsądniejsza. Szacunek dla tradycji nie musi oznaczać kopiowania każdego akcentu, a zespół rockowy potrzebuje perkusisty, który potrafi reagować na aktualną formę muzyków.
Trzeba też uczciwie powiedzieć, że koncertowe brzmienie po 2021 roku nie jest identyczne. Słuchacze przyzwyczajeni do miękkiego swingowania Wattsa mogą odebrać Jordana jako bardziej ofensywnego. To naturalna różnica, a nie dowód na to, że któryś z muzyków nie pasuje do repertuaru.
Jedna odpowiedź porządkuje całą historię
Gdy pytanie dotyczy najważniejszego perkusisty w dziejach The Rolling Stones, odpowiedź brzmi Charlie Watts. To on przez niemal 60 lat nadał zespołowi rytmiczną tożsamość i pokazał, że powściągliwość może być równie ekspresyjna jak efektowna technika.
Gdy pytanie dotyczy muzyka grającego z grupą w obecnym okresie, chodzi o Steve’a Jordana. Najlepiej słuchać obu bez stawiania ich w prostym pojedynku, ponieważ Watts reprezentuje fundament klasycznego brzmienia, a Jordan pomaga temu brzmieniu działać dalej na scenie i w nowych nagraniach.